środa, 13 marca 2013

Medytacja w jodze

Autorem artykułu jest Maciej Wielobób

Praktyki koncentracyjno-medytacyjne w jodze klasycznej są jej najważniejszą częścią, podczas której dokonują się największe przemiany. Poniższy artykuł przedstawia w prosty sposób najważniejsze zagadnienia związane z medytacją w jodze.
Praktyki koncentracyjno-medytacyjne w jodze określa się wspólnym mianem samyama (Jogasutr, sutra III.4). Dharana (koncentracja), dhyana (medytacja) i samadhi są kolejnymi etapami tego procesu. Patańdżali, twórca jogi klasycznej, opisuje je w następujący sposób.
Jogasutry, sutra III.1. deśabandhanaś cittasya dharana
„Koncentracja jest zogniskowaniem umysłu na jednym obiekcie.”
Jogasutry, sutra III.2. tatra pratyayaikatanata dhyanam
„Medytacja zachodzi, gdy proces koncentracji jest jednostajnie i bez wysiłku utrzymywany przez dłuższy czas.”
Jogasutry, sutra III.3. tadevarthamatranirbhasam svarupaśunyam iva samadhih
„W samadhi umysł (świadomość empiryczna) przejmuje właściwą naturę przedmiotu koncentracji (przedmiot i podmiot zlewają się w jedno).”
Jest oczywiście wiele „szkół medytacji”, które proponują różne techniki medytacyjne, jednakże wszystkie sprowadzają się do wyboru okreslonego przedmiotu koncentracji i skoncentrowania umysłu na tym wybranym obiekcie. Analiza jogicznej koncepcji umysłu pokazuje, że przedmiotem koncentracji może być w zasadzie każdy przedmiot, który będzie wytwarzał samskarę (wrażenie) spokoju umysłu. Często stosowane przedmioty koncentracji to: oddech, mantra, wizerunek nauczyciela, wizerunek bóstwa, dźwięk etc.
W dalszych sutrach Patańdżali podkreśla, że doskonalenie się w samyamie prowadzi do pojawienia się światła wiedzy (Jogasutry, sutra III.5), jak również, że proces doskonalenia się w ramach praktyk koncentracyjno-medytacyjnych następuje w etapach (Jogasutry, sutra III.6). W dalszych sutrach Patańdżali podkreśla, że opisane tu procesy są wstępnym krokiem do samadhi bez zalążka (nirbija samadhi), w którym poprzez samskarę powściągnięcia zostają zniszczone pozostałe samskary. Jogasutry zawierają również opis technik samyamy na konkretnych obiektach, które przynoszą określone specjalne umiejętności (siddhi), jednakże ostrzegają, iż umiejętności te mogą być bardziej przeszkodą niż pomocą na ścieżce.
* * *
Temat koncentracji-medytacji jest trudny do opisywania. Z jednej strony procesy medytacyjne są proste w swoim mechanizmie, a z drugiej strony, gdy przychodzi do ich opisu czasem bardzo intymne. Z jednej strony doświadczenia psychologiczne (uwaga! świadomie używam terminu psychologiczne, a nie „duchowe”) związane z medytacją nie są przedmiotem zbiorowego omawiania na zasadzie grupy terapeutycznej, a z drugiej warto dzielić się pewnymi wglądami, ponieważ wokół terminu narosło wiele nieporozumień. Dlatego też pozwalam sobie na poniższe 2 słowa, które proszę traktować raczej jako przypis do powyższych fragmentów Jogasutr, a nie komentarz…
* * *
Gdy popatrzy się na konstrukcję głównej metody Patańdżalego – jogi ośmiostopniowej – widzimy jak poprzez praktykę umysł musi przejść drogę od złożoności w stronę prostoty. Wbrew powszechnemu mniemaniu medytacja jest bardzo prosta (co nie oznacza łatwa!) i właśnie dlatego stanowi taką trudność dla naszego umysłu, zaplątanego w swojej grze. Patańdżali prowadzi adeptów jogi drogą od stosunkowo bardziej złożonych praktyk: jamy i nijamy (które pozwalają „zarządzać” swoimi relacjami z innymi i z samym sobą), później asanę, pranajamę, pratyaharę do praktyk samyamy. Wyraźnie widać, że praktyką, która stanowi pewien przełom jest pratyahara, o której ostatnio pisałem parę słów na portalu.
W oparciu o koncepcję umysłu w jodze następująco można wytłumaczyć mechanizm procesu koncentracji/medytacji: medytacja na danym przedmiocie koncentracji wyzwala samskarę (wrażenie) spokoju umysłu, które stopniowo usuwa inne samskary. Stąd istotna rola pratyahary jako przygotowania do medytacji. Pratyahara uczy obojętności na bodźce z zachowaniem uważności. W medytacji oprócz koncentracji na wybranym przedmiocie oczywiście pojawiają się inne bodźce, które muszą być traktowane z obojętności, a w wypadku gdy umysł „ucieka” do tych wrażeń musi być bezemocjonalnie przywracany do skupienia na przedmiocie koncentracji. Te, czasami dosyć dziwaczne, wrażenia, które pojawiają się w trakcie medytacji to właśnie różnorakie „schodzące” samskary. Gdy pozwalamy naszej koncentracji śledzić je, utrwalamy je i pozwalamy im zamieniać się na myśli, emocje etc. (poruszenia umysłu / cittavrtti), gdy pozostajemy z umysłem zogniskowanym na przedmiocie medytacji, uwalniamy się od nich.
---

Maciej Wielobób jest nauczycielem jogi, specjalistą terapii jogą, trenerem nauczycieli jogi. Jest również autorem książki "Terapia jogą" i wielu artykułów poświęconych jodze.
Joga w Krakowie
Warsztaty jogi w całej Polsce
Joga blog

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

wtorek, 12 marca 2013

Zgoda i sprzeciw



         Przeciwieństwa są po to, aby móc rozpoznać siebie. Służą one uzdrowieniu po doświadczeniach życiowych, których nie chcemy dłużej podtrzymywać. Znać siebie, to nasze zadanie z życiowej wycieczki na planetę Ziemia.

         Jest takie przysłowie, że „zgoda buduje, a niezgoda rujnuje”. W przysłowiach jest zawarta pokoleniowa mądrość, doświadczana przez wieki. Zatem zgoda, czyli „tak”, prowadzi do życia, do ciągłego tworzenia i budowania szczęśliwej przyszłości.  Niezgoda, czyli ciągły sprzeciw życiu, jest burzeniem tego, co zostało już wybudowane. To droga niszczenia i śmierci.
         Są to dwa podstawowe kierunki ruchu w  życiowej przestrzeni. Zgoda jest kierunkiem ku światłu, czyli ku Bogu, natomiast opór prowadzi do odwrócenia się od pierwotnego światła i pogrążanie w ciemność. Sprzeciw jest konfliktem, na którym budowane jest ego. Powstaje  z tego „nie”, taki rodzaj pajęczej sieci, coś  jak ciemna  zasłona, przykrywająca światło. Ta zasłona  czy mgła wytwarza iluzję życia, która nie dopuszcza prawdziwego widzenia, lecz jedynie postrzega poprzez zaporę.
         Gdy istota odchodzi od światła, to tym samym podąża ścieżką ciemności. Wówczas coraz bardziej popada w konflikt i ograniczenie. Potem izoluje się od innych i od siebie samego, czyli oddala od  rdzenia swojej istoty. Największym ograniczeniem jest choroba i więzienie. To skutek totalnego braku światła i tym samym miłości do siebie i innych.
          Miłość to radość i zgoda na wszystko, co nam się przydarza, gdyż pochodzi z tego samego źródła. Z oporu rodzi się lęk, który oddziela od siebie i od innych daną istotę.  To stan totalnego wewnętrznego konfliktu i osłabienia woli działania. Miłość nadaje kierunek ku radości i pełni wszystkiego, natomiast lęk prowadzi do rozpaczy.

Jak zobaczyć to w swoim życiu?

        Bardzo prosto, gdyż samo już ciało pokazuje wybrany przez istotę kierunek. W zdrowym ciele – zdrowy duch. W chorym ciele musi być chory duch. W tych aspektach widać grę przeciwieństw. Ciało – umysł – duch jest jednym połączeniem, które działa synchronicznie.
        Jeśli ciało choruje, to również umysł jest zaplątany w sieć, a duch, czyli światło, uwięziony w matni. Duch nie może być chory, ale jedynie uwięziony, gdyż ciało stworzyło dla niego skorupę, przez którą nie może przebijać się wewnętrzne światło. Istota taka pogrąża się w koszmarny sen i nie widzi z tego wyjścia, gdyż  świadomość jest bardzo mocno ograniczona.
        W skrajnych przypadkach śmierć może być wyzwoleniem i możliwością zmiany kierunku po ponownych narodzinach.
         Człowiek, który podąża w stronę światła, jest coraz bardziej  świadomy siebie i swojego ciała. Dba o jego czystość, spożywa zdrowe pożywienie, aby  umysł mógł coraz lepiej funkcjonować. Czystość i prostota jest naczelną zasadą podążania w kierunku zgodnym z ruchem wszechświata. Można powiedzieć, że to prawy kierunek, zdążający ku prawdzie.
         W czystym ciele nie ma blokad dla światła, gdyż  ciało staje się coraz bardziej przeźroczyste i przepuszczające, jakby perforowane. Bez przeszkód  przechodzą promienie wewnętrznego światła na przestrzeń zewnętrzną. Wówczas człowiek tworzy dowolnie, według swoich  potrzeb i intencji. Tylko światło stwarza, a ciemność niszczy.
         Stwórca jedynie daje i rozprzestrzenia swoje dary na stworzenia. Ego zawsze bierze i zamyka dla siebie. Dwa kierunki w tej samej czasowej tubie istnieją, aby pokazać przeciwne bieguny. Jeden przynosi radość tworzenia, skąd pochodzi bogactwo materialne i duchowe. Drugi biegun zamyka  na wszystko i ogranicza.
         Samo oczyszczanie ciała nie jest skuteczne, gdy mentalne śmieci z umysłu nie będą jednocześnie usuwane. Gdy z ciałem oczyszczamy umysł, to efekt jest piorunujący. To rodzaj swoistego „prania” ciała i umysłu, w pozytywnym kierunku. Wówczas sieć pajęcza zanika, a świadomość wzrasta.
         Pajęczyna to programy mentalne, które zawierają przekonania powstałe z osądów własnych i rodziny pokoleniowej  oraz narodu czy rasy. Aby te przekonania mogły być usunięte, muszą być najpierw rozpoznane i uzdrowione w świetle wiedzy. Wówczas ciało dąży samoczynnie do oczyszczania, dając przestrzeń do przenikania wewnętrznych promieni światła.
          Na zewnątrz objawia się to jako radość, miłość, sukces i bogactwo. Miłość jest klejem wszechświata i przyciąga to, czego potrzebujemy. Jeśli są jakieś braki, to wskazują na brak światła, które nie ma możliwości wydostania się na zewnątrz i tworzenia. Tak stwarzamy sami sobie piekło lub niebo na ziemi!
          Przebudzenie do prawdziwego życia to pozbywanie się śmieci i sennych koszmarów.  Każdy z nas ma wybór, w którą stronę podążać i co przez to osiągać. W Kursie Cudów Jezus mówi, że wytrzymałość na ból ma swoje granice. Puścisz ego i  jego sprzeciw, kiedy już nie jesteś w stanie wytrzymać swego egzystencjonalnego bólu!
         Tak wygląda nasza kosmiczna zabawa na planecie Ziemia, gdzie okresowo przebywamy na wycieczce czy na wczasach.  Dla niektórych te wczasy są z tsunami, a dla innych z wszelkimi wygodami.
         Człowiek, któremu brakuje miłości, zaczyna spożywać duże ilości mięsa i pokarmów szkodliwych dla zdrowia. Wówczas ciało staje się ociężałe i chore, gdyż brakuje życiowej energii. W ten sposób buduje się w ciele zasłona dla wewnętrznego światła, aby nie mogło ono tworzyć szczęśliwego dla siebie życia.
         Wyjściem z takiego koszmaru jest bezwarunkowa miłość. Daje ona zgodę na przekształcenie, czyli „tak” na wszystko, co się przydarza, aby rozpoznać, co jest do uzdrowienia. Wówczas zaczyna się proces wyburzania murów ego – osobowości, aby  światło mogło wyjść na zewnątrz i tworzyć od nowa inną rzeczywistość.
          Zgoda – jest miłością wszechświata. Sprzeciw jest natomiast porzuceniem miłości i stwórczej mocy Boga. „Tak”  i „nie” to bieguny miłości lub nienawiści do wszystkich i wszystkiego. To pokój lub konflikt.
Egzotyczna wycieczka na Ziemię zaczyna się miłością i kończy miłością.
          Jedynie koszmary senne są oddaleniem od prawdziwej natury człowieka, niczym głęboki wydech z płuc. Upór lub zgoda na doświadczanie miłości i bogactwa jest dwoistą naturą istot. W ten sposób każdy wytwarza sobie świat, który go otacza. Może być szczęśliwy lub popadać w drugą skrajność.
       

poniedziałek, 11 marca 2013

Pranajama - joga oddechu

Autorem artykułu jest Maciej Wielobób

Pranajama jest niezwykle istotną techniką jogi. Jednak najczęściej niewiele się o niej mówi, przynajmniej w porównaniu do pozycji jogi i technik medytacyjnych. W poniższym artykule w przystępny sposób jest przybliżone klasyczne spojrzenie na sztukę i naukę pranajamy.
Patańdżali, twórca jogi klasycznej w następujący sposób, definiuje pranajamę:
II.49. tasmin sati śvasapraśvasayor gativicchedah pranayamah
Będąc w doskonałej (stabilnej i wygodnej) pozycji, regulacja przepływu wdechu i wydechu jest pranajamą“
Wybitny indyjski mistyk Hazrat Inayat Khan mówi: „Mój nauczyciel powiedział mi kiedyś: 'Ludzie mówią, że jest wiele różnych grzechów i cnót, ale ja myślę, że jest tylko jeden grzech." Gdy zapytałem co jest owym grzechem, odpowiedział: 'Pozwolić, by choć jeden oddech pozostał nieświadomy'”. Wielu nauczycieli na przestrzeni wieków podkreślało znaczenie praktyk pranajamy, a Svatmarama, autor Hatha joga pradipiki, wręcz podkreśla, że hatha joga to pranajama. Z kolei Joga Ćudamani Upaniszada mówi, że nie ma wyższej praktyki niż pranajama.
W ostatniej padzie Jogasutr (JS IV.3) Patańdżali opisuje przepływ prany (siły witalnej) używając następującej metafory. Jeśli rolnik uprawia ryż na polach tarasowych, nie musi nosić wody w wiadrach do każdego zakątka pola – wystarczy, że usunie tamę u szczytu tarasów i wówczas woda nawodni całkowicie pola bez jakiegokolwiek wysiłku rolnika. W pranajamie właśnie pracujemy z oddechem, aby usunąć wszelkie blokady w ciele, tak, aby prana mogła rozprzestrzeniać się w ciele.
Termin pranajama składa się z dwóch części: prana i ajama. Ajama oznacza rozciąganie, rozszerzanie, ekspansję; prana – siłę witalną. Pranajama jest zatem praktyką „rozprzestrzeniania prany (siły witalnej)”.
Warto zastanowić się czym jest prana. Trzeba zdać sobie sprawę, że oddech i prana nie są tym samym. „Raczej można powiedzieć, że oddech jest formą ekspresji prany, formą ekspresji życia i siły stojącej za nim. Podczas gdy prany nie możemy zobaczyć, dotknąć, ani bezpośrednio nią manipulować, oddech jest jakby dźwignią, metodą, dzięki której możemy pośrednio pracować z praną” - pisze A.G. Mohan. Część osób błędnie identyfikuje pranę z puruszą, jednakże Ramaswami komentuje to w następujący sposób: „Siła życiowa jest częścią prakriti (…). Jako regułę można przyjąć, że cokolwiek może zostać przez nas doświadczone nie jest puruszą. Siła życiowa jest doświadczana przez nas, więc jest częścią prakriti. 'Sankhja karika', tekst bliźniaczej dla jogi filozofii sankhji, przedstawia pięć form prany (vayus) jako poruszenia (vrrti) citty.”
Iśvarakriszna pisze w Sankhja karice (śloka 29): „Ze względu na różne funkcje pełnione przez owe trzy [buddhi – świadomość intuicyjna, ahankara – ego oraz umysł – manas wraz z organami zmysłowymi i działania], każde z nich działa w odmienny sposób. Wspólną ich funkcją jest 5 tchnień życiowych (prana) [tj. pięć strumieni prany – vayus]”.
Jak widać z powyższego fragmentu, w tradycyjnej systematyce wymienia się 5 rodzajów prany (siły życiowej):
udana-vayu – związany z obszarem gardła i funkcją mowy,
prana-vayu – związany z obszarem klatki piersiowej oraz funkcjami układu krążenia i oddechowego.
samana-vayu – związany z centrum ciała i funkcją trawienia,
apana-vayu – związany z dolnym brzuchem i funkcją wydalania,
vyana-vayu – związany z rozprowadzaniem energii w całym ciele i funkcjami układu mięśniowego.
W jodze w zasadzie pracujemy przede wszystkim z dwiema formami energii: praną i apaną. Jedną z definicji jogi jest właśnie zjednoczenie prany i apany. Warto zwrócić uwagę na fakt, że wszystkie rodzaje prany są niezbędne dla naszego funkcjonowania, jednakże jeśli pozostają w równowadze. Zatem naszym celem jest zredukowanie apany do minimum, które zapewnia równowagę systemu.
Jeden z klasycznych tekstów jogi Yoga Yajnavalkya podaje, że gdy ktoś jest niespokojny lub pełen wątpliwości, oznacza to, że ma więcej prany na zewnątrz ciała niż wewnątrz. Zbyt mała ilość prany będzie wyrażać się w samoograniczaniu się, braku motywacji i obniżeniu nastroju, ale także w chorobach ciała. T.K.V. Desikachar pisze: „Jeśli prana nie znajduje wystarczająco miejsca w ciele to dzieje się tak z jednego powodu – jest wypierana przez coś, czego nie powinno tam być – nazwijmy to śmieciami. Jedyne, co mamy do zrobienia podczas praktyki pranajamy, to zredukowanie ilości tych 'śmieci' i skoncentrowanie coraz więcej prany wewnątrz ciała. (…) Idea prany wewnątrz i poza naszym ciałem jest łatwiejsza do zrozumienia jako symbol naszego stanu umysłu. Kiedy umysł jest czysty jak przezroczyste szkło – nie ma niczego, co mogłoby zakłócić ciało, nie ma żadnych śmieci. Z drugiej strony, jeżeli wahamy się, jesteśmy niezadowoleni, odczuwamy lęk przed zrobieniem czegoś, co może okazać się niewłaściwe itd., możemy przypuszczać, że są pewne zatory w systemie. Te zatory nie dotyczą tylko fizycznego organizmu; są one nawet łatwiej zauważalne w umyśle, w świadomości.”
II.50. bahyabhyantarastambhavrttir deśakalasamhhyabhih paridrsto dirghasuksmah
Ta (pranajama) ma trzy aspekty: wydech, wdech i zatrzymanie oddechu. Regulowane są one pod względem miejsca, czasu i liczby, aby oddech stawał się wydłużony i subtelny.”
B.K.S. Iyengar komentując tę sutrę podkreśla: Pierwsze trzy rodzaje pranajamy to: uregulowany wydech, wdech i zatrzymanie; praktykujący powinien wykonywać je, wydłużać i wysubtelniać zgodnie ze swoimi możliwościami.” Warto zwrócić uwagę na fakt, że jako pierwszy (a zatem najważniejszy) element pranajamy wymienia Patańdżali pracę z wydechem. Dzieje się tak dlatego, że jeśli jakość wydechu nie jest dobra, cierpi na tym jakość całej pranajamy. Desikachar pisze: „Niektóre teksty ostrzegają: jeśli wdech jest nierównomierny – nie ma się czym martwić, ale nierówność w wydechu jest objawem choroby, albo teraźniejszej albo nadchodzącej.” Wydech ma charakter oczyszczający, a wszakże ćwiczenia oddechowe pranajamy jak ustaliliśmy wcześniej mają oczyścić, odblokować nasz organizm i umysł z tego, co Desikachar określa „śmieciami”. Wiele osób sprowadza pranajamę do samej kumbhaki – wstrzymania oddechu, jednakże Patańdżali rozpatruje oddech całościowo (w kolejności: wydech, wdech, zatrzymanie oddechu – można również zastanowić się nad hipotezą czy aby ta kolejność nie wyznacza metodyki wprowadzania kolejnych etapów pranajamy).
W pranajamie skupiamy się w dużej mierze na wydechu ze względu na jego działanie na okolicę dolnego brzucha. Okolica dolnego brzucha, związana z apaną, jest głównym siedliskiem nieczystości (wg Desikachara „śmieci”). Wydechy ze względu na specyficzne dla nich działanie, jeśli zostaną właściwie użyte, oczyszczają ciało i umysł z nieczystości. Wdechy z kolei, są bardziej aktywną i regenerującą częścią oddechu. Patańdżali mówi także o zatrzymaniu oddechu, którego możemy dokonać zarówno po wdechu, jak i po wydechu. Chociaż jedno i drugie teoretycznie sprowadza się do tego samego – wstrzymania oddechu – jednak różnią się między sobą. A.G. Mohan używa nawet 2 odrębnych terminów: pauzę po wdechu nazywa zatrzymaniem (ang. retention), a po wydechu – zawieszeniem (ang. suspension). Zatrzymanie oddechu po wdechu jest kontynuacją działania i funkcji wdechu, ponieważ mięśnie oddechowe są utrzymane w takiej samej pozycji jak w trakcie wdychania. Analogicznie pauza po wydechu jest sposobem na przedłużenie funkcji wydechu. Warto zwrócić uwagę, że wszystkie szkoły jogi zalecały ostrożność przy ćwiczeniu wstrzymywania oddechu.
Aby opisać działanie procesu oddechowego z punktu widzenia energetyki jogicznej, warto wspomnieć o ogniu trawiennym agni. Tak jak podawałem wcześniej, prana zasadniczo pracuje w klatce piersiowej, apana – w dolnym brzuchu. Pomiędzy nimi, co szczególnie podkreślają hatha jogini, znajduje się ogień trawienny – agni. Uważa się, że w trakcie wdechów prana kieruje ogień trawienny w dół, aby mógł spalić nieczystości. Podczas zatrzymania oddechu – proces ten jest kontynuowany. Następnie z wydechem, „spalone” nieczystości są wydalane, a podczas pauzy po wydechu pozostające nieczystości są znów zbliżane do ognia trawiennego (z pomocą mula i uddiyana bandhy), by mogły zostać strawione przez agni.
W omawianej sutrze Patańdżali sugeruje ponadto, że aby oddech stał się wydłużony i miękki, należy go regulować pod kątem trzech jakości: miejsca, czasu i liczby. Pierwsza z tych jakości – miejsce (deśa) – znajduje się na początku wyliczenia ze względu na fakt, iż jest najistotniejsza. Deśa odnosi się do roli umysłu w pranajamie. Punktem (miejscem) koncentracji w pranajamie może być zarówno fizyczne miejsce w ciele (np. dół mostka), ale także dźwięk (np. dźwięk oddechu w nozdrzach lub gardle) lub mantra. Następną jakością, którą Patańdżali sugeruje kontrolować podczas pranajamy jest kala, co oznacza czas (trwania oddechu) i proporcję (między poszczególnymi częściami oddechu). Ostatnim istotnym czynnikiem jest sankhja – liczba (powtórzeń) i co za tym idzie czas spędzony na praktyce pranajamy. Ze względu na fakt, że pranajama ma zmieniać nasze błędne nawyki oddechowe, nieświadome wzory, czas praktyki musi być wystarczająco długi, aby mogła zajść zmiana, jednakże na tyle krótki, by praktyka była wygodna i nie powodowała napięcia.
II.51. bahyabhyantaravisayaksepi caturhah
Czwarta (pranajama) przekracza przedmiot świadomościowy, który występuje przy zewnętrznej i wewnętrznej pranajamie”
B.K.S. Iyengar, komentując tę sutrę, pisze: „Czwarty stopień pranajamy wychodzi ponad regulację strumienia oddechu i świadome zatrzymanie (...). Jest to stan podobny do kevala kumbhaka (…). Ten rodzaj pranajamy osiąga się z chwilą, gdy oddech porusza się bez udziału woli lub wysiłku. Poruszenia świadomości ustają.”
Na tym etapie pranajama staje się bezwysiłkowa, jakby w pełni naturalna, jak również nie ograniczona żadnymi zasadami. Używając terminologii ajurwedyjskiej, można by powiedzieć, iż następuje samoregulacja.
II.52. tatah ksiyate prakaśavarana
W wyniku tego zostają zniszczone przeszkody zakłócające jasność poznania”
Wjasa zauważa (Jbh. II.52): U jogina ćwiczącego pranajamy ginie karman, przysłaniający poznanie (jnana) rozróżniające (viveka). (…) Nie ma wyższego tapasu od pranajamy, przy jej pomocy usuwa się całkowicie zanieczyszczenia i osiąga światło poznania.”
II.53. dharanasu ca yogyata manasah
[Dzięki pranajamie] umysł osiąga zdolność do koncentracji”
Wjasa, komentując tę sutrę, podkreśla (Jbh. II.53): „Przez samą tylko praktykę pranajamy można osiągnąć zdolność koncentracji.” W ten sposób pranajama prowadzi do urzeczywistnienia wyższych członów jogi, a w szczególności dharany, dhyany i samadhi.
---

Maciej Wielobób jest nauczycielem jogi, specjalistą terapii jogą, trenerem nauczycieli jogi. Jest również autorem książki "Terapia jogą" i wielu artykułów poświęconych jodze.
Joga w Krakowie
Warsztaty jogi w całej Polsce
Joga blog

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl